niedziela, 26 czerwca 2016

... przygotuj się na podróż dookoła świata!

Właśnie  stworzyłam swoją pierwszą składankę do Lomi Lomi Nui.

Podkład oleoodporny jużna moim stole, więc niedługo zacznę tu robić masaż, który kocham całym swoim sercem...

Właściwie to ja go ciągle robię (tylko w krótszej wersji), o czym klienci nie wiedzą i dowiadują się tylko wtedy, jak mnie zapytają, gdzie ja się "tego" nauczyłam.

Do muzyki siadałam długo, bo ciągle nie miałam przekonania, co do tego, że chcę przez dwie godziny puszczać hawajskie śpiewy.

No w mordę... na dłuższą metę ja ich po prostu nie lubię!

Więc jakieś dwa miesiące zastanawiałam się, przy jakiej muzyce robić moje Lomi, bo wiedziałam, że ta aborygeńska fantastycznie pasowała do słowiańskiej ziemi, ale nie pasuje mi za bardzo do irlandzkiej... to znaczy pasuje do masażu, ale nie do lomi... nie tym razem!

Kombinowalam, kombinowalam i wykombinowalam!

Powrzucałam w jeden plik wszystkie utwory, które pasowały mi energetycznie do Lomi, uporządkowałam i wiecie co mi wyszło???

Jedna, przepiękna podróż dookoła świata!

A to dzięki utworom pochodzącym z takich zakątków świata jak: Hawaje (to chyba nie dziwi!), Australia (to chyba też!), ziemie Indian, Słowian oraz Bałkany, a do tego kraje arabskie i jedna latynoska muzyczna krew. Nawet Bocelli załapał się na moją listę!

Nie mam pojęcia, jaki będzie efekt.

Pierwsza o tym przekona się Szefowa!

Szefowo, przygotuj się na podróż dookoła świata!

Miejsce wylotu: gabinet numer cztery, Parknasilla Resort and SPA!

Cena biletu: trzy uśmiechy!

Bagaż: nielimitowany!


sobota, 25 czerwca 2016

Wykształciuchu drogi...

Kiedy sięgnę pamięcią do czasów bycia trenerem i pracy po 8h, dociera do mnie, że ja wtedy nic nie wiedziałam o prawdziwym zmęczeniu.

Wracałam sobie z tych warsztatów "padnięta" i zastanawiałam się, ile jeszcze pociągnę.

Oj, durna ja byłam, durna!

Taki wykształciuch, który nic o życiu nie wie!

Tak, wykształciuch nie mający zielonego pojęcia o pracy fizycznej, a który miał niezwykle poczucie sukcesu w życiu, no bo nic tak o nim nie świadczy jak MGR przed nazwiskiem!

Ha ha ha!

Wykształciuchu drogi...

Żartuję... bez "drogi!"

Guzik wiesz o zmęczeniu!!!!

Postój 8-9h przy stole do masażu, pobiegaj z odkurzaczem albo z tacą pełną talerzy albo pozmywaj naczynia przez pół dnia, wtedy zobaczysz, czym jest prawdziwe zmęczenie.

Siedzenie za biurkiem cię męczy?

Prowadzenie wykładu?

Warsztat na siedem godzin?

Weź do ręki mopa, potem idź pozmywaj naczynia, następnie trzaśnij z sześć masaży, wtedy pogadamy!

Obecnie moje ciało przywykło do pracy fizycznej, ale początki były dla niego szokiem.

Ogromnym szokiem!

P.S. Jogo, jeszcze raz dzięki, że jesteś!



piątek, 24 czerwca 2016

... jakby wrócił z dalekiej podróży!

Do mojego gabinetu wchodzi kobieta i prosi o delikatny i łagodny masaż.... przy okazji mnie za to przeprasza i jeszcze pyta się, czy taki masaż jest dla mnie ok...

Oczywiście, że jest!

Klientki moje najwspanialsze...

Po pierwsze przestańcie mnie przepraszać za cokolwiek. Zwłaszcza za to, że jakiś kamień jest za gorący i Was parzy!

Po drugie to fantastyczne, że raz na jakiś czas ktoś wreszcie otwarcie mi mówi, czego chce i nie oczekuje ode mnie rzeźni. 

Po trzecie dla mnie takie masaże to istna bajka!

Zmuszają mnie do uważnego słuchania ciała i rozmawiania z nim na poziomie serca, i jeśli mam być szczera i jeśli mogłabym wybierać, to miliard razy bardziej wolę taki masaż od orki i co gorsza od ludzi, przy których czuję, że jedyne połączenie, jakie z nimi mam, to kontakt mojej skóry z ich własną... zdarzają mi się dni, że takich masaży skóra - skóra mam 90% i wtedy mam takie poczucie... straty czasu, że szok!

Kocham, wielbię i oddam wszystkie moje napiwki za klientów, których serducha i dusze chcą ze mną pogadać, którzy na hasło: "energia" nie uciekają na drugi koniec miasta, i dla których masaż jest przede wszystkim spotkaniem duchowym, a nie tylko pracą z mięśniem.

To też mi świetnie wychodzi, bo czasem można rozpocząć dialog od mięśni a zakończyć na sercu...

Miałam dziś takiego klienta, który bardzo jęczał podczas masażu. Bolał go każdy mój docisk, ale prosił o niego za każdym razem, jak znajdowałam coś ciekawego na jego plecach.

Ale kiedy wstał, jego twarz była po prostu... inna... jakby wrócił z dalekiej podróży!

I taką podróż serwuje swoim klientom i to tylko oni decydują, czy chcą w nią ze mną wyruszyć czy też nie... a ja mogę ich zaprowadzić na tyle głęboko, na ile sami będą chcieli.

"Chcesz delikatny masaż?"

"To fantastycznie, że mi o tym mówisz. Widocznie Twoje ciało i dusza potrzebują teraz ciepła, miłości i przytulania... i ja Ci to dam... i proszę, nigdy mnie za taki masaż nie przepraszaj... i wpadaj do mnie jak najczęściej.

Z uściskami

Twoja Masażystka 
Nathalie"

środa, 22 czerwca 2016

Jesteście wspaniali i jedyni w swoim rodzaju!

Ten post, jako iż jest postem wyjątkowym i o ludziach wyjątkowych, nie będzie czekał w żadnej kolejce na publikację!

Musi być opublikowany tu i teraz, natychmiast!

Dostałam swoją pierwszą paczkę z Polski, a w niej prócz tego, co mi było potrzebne, znalazły się ukochane orzechowe ciasteczka, trzy czekolady, migdały... i dużo wapna, bo oczywistym jest to, że JA + dwie pierwsze pozycje oznacza natychmiastową potrzebę wypicia wapna!

Ha, ha, ha!

Ale ja właściwie nie o tym chciałam... te ciastka to oczywiście super, że są, ale i tak je wchłonę do końca tygodnia i tyle mi z nich zostanie... czekolady zachowam na czarne dni smutku, rozpaczy i tęsknoty!

Dzięki tej paczce uświadomiłam sobie jedną, ważną rzecz, że paradoksalnie im dalej jestem od rodziców, tym bliżej mi do nich i tym mocniej wiem, że może kiedyś ci, których dziś nazywam przyjaciółmi, po prostu przestaną nimi być, ale Oni zostaną na zawsze!

"- Wiesz Mamo, coś czuję, że ten wyjazd będzie kolejną selekcją znajomych.

- Jakoś mnie to nie zaskakuje."

No właśnie, mnie też nie, dlatego tym bardziej chciałabym jakoś wyrazić słowami, ale nie mam pojęcia jakim fakt, iż mam najlepszych i najpiękniejszych rodziców na świecie!

Hawajczycy twierdzą, że jeszcze przed narodzinami to my sami wybieramy sobie rodziców... no ja lepiej wybrać nie mogłam!

Jesteście wspaniali i jedyni w swoim rodzaju!

Kocham Was, a Wy jedyne, co możecie dla mnie zrobić (prócz wysyłania ciastek co jakiś czas!), to dbać o siebie i żyć jak najdłużej, bo nie mam co do tego wątpliwości, że moje dzieci będą się mogły czuć zaszczycone mając takich dziadków jak Wy!

Dbajcie o siebie, żeby i one mogły... zjeść z Wami orzechowe ciastka... i uczcie się angielskiego... tak na wszelki wypadek ;-)

Z wyrazami ogromnego szacunku i miłości 
Wasza na zawsze 
N.

P.S. Kocham Was!!!

wtorek, 21 czerwca 2016

"Czułaś moją energię i ja czułam Twoją"

Płakałam... znowu...

Niby słyszę co jakiś czas: "to był najlepszy masaż, jaki kiedykolwiek dostałam", ale tym razem łzy naciekły mi do oczu i jedyne, co byłam w stanie powiedzieć to to, że ja wychodzę i wrócę za 3 minuty.

Te jej słowa mówione przez łzy: "Czułaś moją energię i ja czułam Twoją" po prostu mnie rozwaliły...

Zaprowadziłam ją i jej męża do pokoju relaksacyjnego, gdzie odprowadzamy ludzi po masażu, a ona mnie... mocno przytuliła...

O jak dobrze, że wczoraj skasowałam posta, w którym miałam narzekać na klientów!

Po co narzekać!

Lepiej opisać powyższą sytuację, bo szczerze wierzę, że tam gdzie uwaga, tam i energia podąża (MAKIA - hawajska zasada się kłania!), więc dzięki temu do mojego gabinetu będzie trafiało coraz więcej i więcej ludzi, których serca i dusze otwarte są na coś więcej, aniżeli pracę z mięśniami.

Jak ja to robię, że idę o krok dalej?

Szczerze?!

Nie mam pojęcia ;-)

Może to kwestia skupienia, może uważnego słuchania ciała, może muzyki, może pogody, a może mojej ogromnej miłości do tego, co robię.

Czy potrzebuję więcej dowodów na to, że jestem na właściwej ścieżce?

Chyba nie...

I tylko kolejny raz mogę podziękować za to, kim jestem, gdzie jestem i jak daleko sięgnęła moja podróż.... bo czuję, że to dopiero... początek!

A co dalej, gdzie dalej... czas pokaże!