czwartek, 6 lutego 2020

"... bo na niektóre osoby warto poczekać!"

Siedzę w jednej z krakowskich kawiarni i czekam na znajomą, z którą widuję się dosyć często jak na mieszkanie w dwóch różnych miastach... choć wciąż za rzadko, żeby się wystarczająco nagadać.

M. spóźnia się i ku mojemu zaskoczeniu pierwsza myśl, jaką mam w głowie jest następująca: "... bo na niektóre osoby warto poczekać!".

A że ja raczej należę do tych, którzy spóźnialskich nie lubią, to powyższe zdanie zahuczało mi dość mocno i obiło się po czaszce razy sto.

"... bo na niektóre osoby warto poczekać!"

To dla mnie jak wyznanie absolutnego cenienia relacji, którą z kimś tworzę.

                           "... bo na niektóre osoby warto poczekać!"

To jak szczere wyznanie pięciolatki: "Wiesz co? Lubię Cię!"

"... bo na niektóre osoby warto poczekać!"

To nic innego jak pokazanie samej sobie, kto w moim życiu jest ważny, z kim spotkanie jest warte przejechania setek kilometrów i oczekiwania, które nie denerwuje, ale koi... które nie sprawia, że zerka się nerwowo na zegarek, ale daje wiedzenie, że ta osoba przecież i tak się zaraz zjawi.

"... bo na niektóre osoby warto poczekać!"

Stanie się dla mnie zdaniem kluczowym... bo ja szczerze nie lubię czekać, ALE kiedy czekam na CIEBIE... kogoś dla mnie naprawdę ważnego, mogę czekać, ile trzeba, bo i tak wiem, że się zaraz zjawisz.

www.pixabay.com

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza