sobota, 14 marca 2020

... ani dachu... ani garażu i jakoś tak zawiewa nocami!

Przed wieloma Rodzinami w Polsce trudny czas, bo o ile rodzice nie wykonują takich zawodów jak lekarz czy kolejarz, wszyscy będą przez najbliższe dni na siebie skazani.

I o ile jakaś część rodzin zyska i będzie to dla ich więzi rodzinnych ogromnym wkładem, o tyle wielu zwyczajnie się... zagryzie.

Nie jest to kwestia mojego pesymizmu, bo w to, że wirus wie, co robi i że po prostu "będzie dobrze" wierzę mocniej niż w iluzję rodzin i relacji, w których żyje wielu.

Szczerze Wam życzę, żebyście przetrwali to w takim samym składzie, w jakim rozpoczynacie, a jeśli to, co tworzycie jest iluzją, żeby to wypłynęło na tyle mocno, byście wreszcie dokonali wyboru.

Wirus robi niesamowitą robotę, bo pokazuje, dla kogo strach jest jedynym znanym uczuciem, a komu spokój (połączony z rozsądkiem!) wydaje się dużo atrakcyjniejszy i nie mówię, że i ja nie wpadam w sidła strachu i paranoi... wpadam, bo jestem niezwykle wrażliwym Człowiekiem i wiem, co siedzi w tysiącach dookoła mnie. Na to na szczęście mam odpowiednie narzędzia, bo prawdę mówiąc bez tego, co dało mi Access Consciousness przez lata, chyba bym zwariowała.  

Dlatego przejdźmy do pytań...

W jak wielu iluzjach wciąż jesteś? 
Jak wiele relacji, które tworzysz, to iluzja?

Jakby to było ten czas potraktować jako czas weryfikacji siebie i tego, co mam dookoła... łącznie z szafami pełnymi niepotrzebnych i zbędnych rzeczy?

Jakby to było zweryfikować również... relacje?

Tak... dla jednych to będzie owocny czas pełen czułości, wdzięczność i radości... a inni "się pozabijają" ;) 

To, do której grupy Ty trafisz, zależy od tego, na bazie czego zbudowałeś swoje życie przez ostatnie 20 lat... jeśli na iluzji... ups... chyba kilka baniek mydlanych pęknie... i wybacz, że to napiszę... szczerze Ci tego życzę nie ze złośliwości, ale ze świadomością tego, jak wielu z nas buduje domki z kart, a potem się dziwi, że ani dachu... ani garażu i jakoś tak zawiewa nocami!

www.pixabay.com

piątek, 13 marca 2020

"Wreszcie wśród w swoich!"

Kiedy wywołujesz Pluskwy do tablicy wiedz, że sporo ryzykujesz!

Kiedy wywołujesz N. do tablicy wiedz, że czeka Cię... Przygoda!

"Było ciepłe lato... choć czasem padało..." znałam wtedy Access, ale ledwo, wciąż mało...

To był wyjazd do Poznania... chyba jeden jedyny jaki miałam, więc sami rozumiecie... Poznań będzie na wieki wieków oznaczał dla mnie... Pluskwy :P

Miałam jechać na kurs masażu, a że wtedy jeszcze kupno biletu na pociąg wyższej klasy niż TLK stanowiło dla mnie spore wyzwanie (bardziej dla głowy, niż dla portfela), to postanowiłam w ramach oszczędzania.... bo przecież tyle hajsu poszło na jeden bilet (powrotny był w TLK), że teraz muszę to nadrobić kupując nocleg w... hostelu.

Cieszę się, że mogę opowiedzieć to Wam, bo jako częsty Pasażer Pendolino widzę, jaką niesamowitą drogę przeszłam i to, co dziś jest dla mnie oczywiste (standard podroży!), kiedyś było ogromnym wyzwaniem. 

Pierwszej a może drugiej nocy spędzonej jak za starych, dobrych górskich czasów w pokoju wieloosobowych, wykreowałam sobie... najeb**** Hiszpana, który odlał się na środku pokoju i... pluskwy, które mnie pogryzły na twarzy, rękach i nogach.

Poszłam na drugi dzień na kurs... i wiedziałam, że jedyne, co mi pozostaje, to zadać pytanie:

"Pluskwy, żyjątka moje, jakiej chcecie mi dostarczyć świadomości?
Dziękuję Wam za to, że mnie pogryzłyście!"

Bez jaj... naprawdę tak powiedziałam. Wdzięczność za nie mam do dziś <3

Ostatni dzień kursu rozpoczęłam od śniadania... jak się potem okazało w restauracji, która mieściła się przy hotelu trzy, a może czterogwiazdkowym.

Siedzę sobie w energii studenckiej i widzę jak do restauracji wchodzą eleganccy Mężczyźni... nesesery... kapelusze... sygnety itp.

Moja pierwsza myśl: "Wreszcie wśród w swoich!"

Moja druga myśl pełna łez wzruszenia spłynęła natychmiast: "Ja sobie nie pozwalam na energię bogactwa w moim życiu... cudownie, że mi to pokazałyście."

I tak z pogryzioną twarzą poszłam na ostatni dzień kursu... do Warszawy wracałam TLK tak zatłoczonym, z takimi zapachami z WC (czego już dzisiaj nie ma, bo co jak co, ALE TLK bardzo poprawiło swoje składy!), że wiedziałam, że chcę czegoś innego...

Temat pozwalania sobie na luksus... dobrobyt... wygodę i przyjemność życia to wciąż temat, który do mnie wraca... baaaardzo dużo w jego oswajaniu zawdzięczam Pendolino... <3

Ale to, co zawdzięczam pociągom i jak wiele świadomości mi one dają, to już zupełnie inna historia...

Pluskwy... Skarby Wy Moje... dziękuję! 

Jeszcze dziś mam za Was łzy wdzięczności w oczach... <3 

www.pixabay.com

sobota, 7 marca 2020

Ogarnijcie się zwłaszcza wy, którzy sami dzieci wychowujecie.

Im dłużej pracuję z dziećmi, tym więcej dostrzegam jak bardzo nie-dorośli są dorośli wokół mnie.

Bo ja jestem w stanie zrozumieć, kiedy dziecko 10-12 lat ma pewne zachowania, ALE kiedy to samo widzę u ludzi w moim wieku lub co gorsza w wieku duuużo starszym niż mój, to mi ręce opadają.

Co najbardziej wkurza dorosłego?

Kiedy Młody stwierdza, że zaraz coś zrobi i to "zaraz" trwa dłuuugie minuty.

Wiecie, że wy - dorośli robicie to samo?

Tak... tak.. zrobię to i to wtedy o tej godzinie i nagle się okazuje, że ups... nie zrobiłem BO... siedemset argumentów.

Kiedy dzieci nie wiedzą jak mają o coś poprosić, to... wróć... dzieci doskonale wiedzą, jak to zrobić, bo z reguły po prostu o to proszą czasem tonem nieznoszącym sprzeciwu, ale proszą... dorosły? Uuuu na palcach jednej ręki mogę wymienić dorosłych wokół mnie, z którymi komunikacja jest wprost i pełna konkretów.

DOROŚLI... ogarnijcie się!

Zachwycacie się i wzruszacie, jak opisuję to, co mówią moje dzieci ze świetlicy, a sami sięgacie po komunikację wprost tak niezwykle rzadko, że ja się sobie czasem nie dziwię, że wolę iść do miejsca, gdzie mam takie pieniądze, że mi nawet ZUS-u to nie pokrywa, ale zwyczajnie pomimo wielu rozrywek jakie dostarczają pomysłowe dziecięce głowy, mam tam pokój i spokój... z Wami? Cóż... na palcach jednej ręki mogę wymienić ludzi, którzy komunikują się ze mną wprost, wiedzą, czego chcą, szanują mój czas i potrafią docenić to, że ja im poświęcam swój... 

www.pixabay.com
Ogarnijcie się zwłaszcza wy, którzy sami dzieci wychowujecie. 

Ogarnijcie się... dorośnijcie i bądźcie tym, czym się tak w dzieciach i młodzieży zachwycacie... wbrew pozorom więcej się od nich możecie nauczyć niż się Wam w waszej "dorosłości" wydaje.

czwartek, 5 marca 2020

A moje słowa... znaczą wiele... i niewiele jednocześnie...

Kiedy pracujesz z Dziećmi Wyjątkowymi nagle mierzysz się z rozmowami na tematy, które nie sądziłeś, że kiedykolwiek będziesz poruszał z dziećmi w wieku 11-12 lat.

Dziewczyny postanowiły dla zabawy i adrenaliny zacząć kraść.

Poszła jedna rozmowa przy stole o konsekwencjach tego typu czynów... bez osądów... bez pouczania... jedynie ze wskazaniem, czym to się może zakończyć.

Tego samego dnia Panny Cudne postanowiły sprawdzić... jakie naprawdę mogą być dalsze losy młodocianego złodzieja i postanowiły ponownie coś świsnąć.

Na drugi dzień wysłuchuję nowej historii ze szczegółami i widzę jak strach zajrzał im do oczu, bo to, o czym mówiłam, czyli policja, a co za tym idzie przydzielenie kuratora... a jeśli ktoś już takiego ma i był kiedyś w domu dziecka, ponowny powrót do placówki nieźle im dały popalić i namieszać w głowach.

Prawdę mówiąc... to w sumie dobry scenariusz, bo gdyby miały ukraść coś jeszcze raz skutecznie nie będąc złapanymi, zrobiłyby to jeszcze raz... i jeszcze raz... i jeszcze raz.

Rozmowa z jedną z Dziewczynek była długa, pełna czułości pozbawionej osądzania z opowiedzeniem pewnej historii na temat przyszłości:

- Wiesz Skarbie, bardzo bym chciała, żebyś mnie kiedyś odszukała na FB i zaprosiła na tort i kawę, żeby świętować np. Twój biznes, sukces czy cokolwiek... ale bardzo bym nie chciała tego tortu jeść z Tobą w pierdlu.

Historia zatrybiła w naszych głowach, bo dotarło do mnie, że pokazywanie różnych drzwi możliwości jest całkiem proste.

Jak zrobisz to i to... prawdopodobnie czeka Cię tamto... a wymiar sprawiedliwości, sądy przeważnie nie odchodzą dalej niż procedury nakazują.

Patrząc na nią... po części na jej potrzebę adrenaliny, bo taka kradzież to niezły adrenalinowy kop... po części na jej strach przed tym, co dalej... mówię:

- Wiesz, że to jest ten moment, żeby zatrzymać ten mechanizm, który masz? Ty Skarbie potrzebujesz adrenaliny... co tu jest możliwe, żebyś znalazła sport ekstremalny, który da Ci podobnego kopa. Możesz się np. wspinać na skałkach bez liny.

- O nieee proszę Pani, tego bym nie zrobiła!

- A widzisz, a na złodziejkę chodzisz - zaśmiałyśmy się obie i gadamy dalej.

- Za każdym razem jak stoisz przed wyborem zadaj sobie proszę pytanie, bo mądre Dziewczę jesteś i dobrze wiesz, czy Ci się takie zachowanie opłaca czy nie. "Jak będzie wyglądało moje życie za rok, jak coś znowu ukradnę?"

- No wiem proszę Pani... wiem.

Wiem, że wiesz Skarbie, a ja dzięki Tobie wiem, że moja praca ogranicza się jedynie do pokazania Ci drzwi różnych możliwości i scenariuszy życia... i wiem, że to jedynie TY dokonasz wyboru.

A moje słowa... znaczą wiele... i niewiele jednocześnie <3

Bo wiem, że nic więcej w tej sprawie zrobić nie mogę... ale ten tort chętnie z Tobą kiedyś zjem... w miłej kawiarni... z dobrą kawą... z uśmiechami na twarzy.

Ze świetliczanej tablicy...

środa, 4 marca 2020

"...świat się nie zawali, ludzie nie poginą..."

Miałam wczoraj intensywny dzień zarówno do strony czysto fizycznej jak i ilości pracy. 

Padłam przed 22!

Rano otwieram oczy, niby nie mam problemu, żeby wstać, ALE czuję, że całe moje Ciało jest zwyczajnie fizycznie zmęczone.

I w głowie rodzi się pytanie...

Iść na pływalnię czy nie iść??!!

10 minut zajęło mi podjęcie decyzji, walka była zażarta pomiędzy potrzebą odpoczynku, a "potrzebą" treningu.

W końcu wstałam, pojechałam i doszłam do wniosku, że mam już ponad 30 lat i nic nikomu nie muszę udowadniać. 

Moim zawodem nie jest bycie sportowcem, więc ciągłe poprawianie wyników nie jest moim celem, więc z czym ja właściwie mam problem??!!

Popływałam 22 minuty, a pozostałe 8 spędziłam w cieplejszej części pływalni, rozkoszując się biczami, by na koniec rozgrzać się w jacuzzi... o mój Ty Panie tego właśnie potrzebowało moje Ciało.

Choć smak ostrego treningu znam doskonale, uprawiałam nie jeden sport, hektolitry potu wypociłam nie raz, ale wtedy byłam młoda, waleczna i chciałam udowodnić, co to ja nie jestem.

Dziś udowodniłam, że jestem dla siebie i swojego Ciała po prostu Przyjacielem <3

Trening???

Na co mi to... ja nie startuję w zawodach, nie muszę być wciąż lepsza, naprawdę 1 km, który z reguły przepłynę w ciągu 30 minut w zupełności mi wystarcza... ja krótka jestem, mam parę w rękach, w nogach niewiele, ja się naprawdę już z nikim nie muszę ścigać... ale byłoby miło jakbyś mi ustąpił, kiedy pływam od Ciebie szybciej :P

www.pixabay.com
Być może w piątek ominę jacuzzi i zaszaleję na torze, a nawet jak nie... to świat się nie zawali, ludzie nie poginą, a ja wciąż będę tą wspaniałością siebie, którą jestem.

Odpuść Człowieku... mówię Ci to ja wieczna Wojowniczka, Wyścigówka i Udowadniaczka nie wiadomo czego.

Ja odpuszczam... 600 m w zupełności mi dzisiaj wystarczy <3

Cudownego dnia dla Was i Waszych Ciał! 

Odpuść...