sobota, 5 kwietnia 2014

"Niech się dzieje"

Ostatnimi czasy moim ulubionym zdaniem jest: "niech się dzieje".

Zdanie to właściwie nie wyraża niczego szczególnego, ani nie odzwierciedla żadnej wyrazistej emocji. Co więcej ma tendencję do wywoływania ciszy w rozmowie, bo niby co po nim mądrego można by dodać. Ucina wszelkie filozofowanie i momentami irytuje nawet mnie samą (domyślam się, że mojego słuchacza również).

Ale... jest jedno ważne "ale". Szczerze zaczynam wierzyć w te słowa i świadomie ucinać swoje własne (czasem też cudze, wybaczcie!) fantazje, plany i wyobrażenia na temat moich wyborów, decyzji, bo u licha nie widzę w nich żadnego sensu. 

Dlatego "niech się dzieje!" jest moją odpowiedzią na wszystko, co robię, co wybrałam i wybiorę, i co zsyła mi los.

Niech się dzieje :) 

A czy to jest dla mnie dobre czy złe, ocenię za 10 lat, a może nigdy!



Pierwsze zdjęcie, 
jakie wyskoczyło mi na hasło 
"niech się dzieje"... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz